Jestem Schizo! A to, mój świat schiz.

to co się wydarzyło, zostanie ze mną na zawsze

historia leczenia

Historia leczenia schizofreniusza wielkiego

Państwo pozwolą, że się przedstawię. Jestem Schizo. Schizofreniusz Wielki. Leczony na schizofrenię i podobne od lat wielu. Cóż mogę poradzić na to, że psychiatrzy lubią mnie leczyć. A kiedy zapytam ich: co muszę zrobić, aby było wszystko w porządku, otrzymuję odpowiedź: “proszę się leczyć”.

Ale na co ja się pytam? Bo cierpienia i tak się raczej nie pozbędę już całkowicie, tak na amen. A jeśli chorobę mi zdiagnozowali wskutek cierpienia która powstała, i jednocześnie choroba ta jest nie do wyleczenia, można uznać, że cierpienie to będzie ze mną już na zawsze. Bynajmniej według lekarzy. A skoro tak jest, przyjmijmy że jest, to mogę o tym śmiało i odważnie mówić. Bynajmniej na blogu schizofreniusza, bo raczej publicznie bym się zastanawiał nad tym, czy powiedzmy całej publiczności te fał enu chcę opowiedzieć albo co gorsza dwójce przynależnej do pana K o tym, co tak naprawdę mnie w życiu dręczy i męczy.

A ten blog? Cóż: to rodzaj autoterapii. Teraz, w chwili gdy to piszę, mam mało odwiedzających na blogu, ale mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej. Postaram się sprowadzić tutaj osoby, które będą zainteresowane tematyką, którą tutaj poruszam abyśmy mogli sobie “pogadać”.

bo z seneką wino pił

do podręcznika spojrzy i prawdę powie

Cel tej podstrony jest prosty w swoim zamierzeniu i banalny zarazem. Chcę streścić historię swojej choroby z punktu widzenia medycyny, to znaczy według tego, co mi w historii leczenia napisali, na kartach szpitalnych. Ogólnie to spiszę rozpoznania, ale jeśli będzie czegoś brakowało, napisz proszę o tym w komentarzu.

Pobyt 1. Rozpoznanie: zaburzenia zachowania, intelekt poniżej przeciętnej, padaczka

Pobyt 2. Rozpoznanie: zespół paranoidalny, organiczne zachowania osobowości, obserwacja w kierunku schizofrenii

Pobyt 3. Rozpoznanie: schizofrenia paranoidalna, padaczka, organiczne zaburzenia zachowania

Pobyt 4. Rozpoznanie: padaczka pourazowa, schizofrenia paranoidalna

Pobyt 5. Rozpoznanie: schizofrenia paranoidalna

Pobyt 6. Rozpoznanie: nadużywanie alkoholu, schizofrenia paranoidalna

Pobyt 7. Rozpoznanie: schizofrenia, nadużywanie alkoholu

Pobyt 8. Rozpoznanie: schizofrenia, padaczka

Pobyt 9. Rozpoznanie: padaczka, schizofrenia, nadużywanie alkoholu

Kolejność jest całkowicie losowa a pobytów było znacznie więcej. Tak sobie teraz szczerze pomyślałem, “o czym ty z ludźmi chcesz gadać człowieku”, “z czym do ludzi wyskakujesz”? Bowiem jak tutaj policzyć można jest tych rozpoznań zaledwie kilka: padaczka, zaburzenia osobowości, intelekt poniżej przeciętnej, schizofrenia i nadużywanie alkoholu. Ale to są same rozpoznania.

Do tego dochodzą: uraz głowy w wieku lat kilku i kilkunastu, agresja, próby samobójcze, przerywane leczenie, rozkojarzenie i autystyczny tok myślenia, urojenia. Ale to wszystko już objawowo, jako bonus wliczone w diagnozę.

No i jeszcze taka sprawa: urojenie trucia. Naprawdę nie wiem, czy ta herbata którą dawała mi mama naprawdę była tak niedobra (sorry mamo – jestem szczery), czy coś do niej dodawała.

Najlepsze jest to, co napisał psychiatra w jednej z wielu kart: kontakt zbywający. No cóż doktorku, naprawdę nie miałem ochoty aby z tobą rozmawiać 🙂 Zwłaszcza nie o swoich osobistych sprawach w obecności kilkunastu osób.

To wszystko napisane w głównej części kart

Tak na marginesie, to zdaję sobie doskonale sprawę ze swoich ograniczeń ale ludzie: nie bierzmy do siebie wszystkiego tak dosłownie. Czy psychiatra to według was ktoś, kto jest “śmiertelnie poważny”? Czasem wydaje mi się, że jednak nie ma nikogo bardziej. Od księdza na cmentarzu.

No i jeszcze to: “udane treningi domowe”. Co ja w tym domu trenowałem? Przeżycie? Surwiwal? Dom to chyba w końcu nie wojsko, że trzeba trenować przebywanie w nim w trudnych warunkach, chociaż warunki te bywają naprawdę ciężkie.

najważniejsze to mieć własne zdanie

Witkacy to mądry człowiek